|
Młodzieżowy Ośrodek Szkoleniowo-Wypoczynkowy Trzęsacz ul. Pałacowa 3, 72-344 Rewal tel. 91-386-24-51, trzesacz@gmail.com |
| Legendy: | Wiele legend związanych
z ruinami kościoła w Trzęsaczu przekazywano przez lata. Sprzyjał temu widok kościoła, którego było coraz mniej na tle szalejącego w czasie sztormu morza.. Jeszcze stoi jedna ściana ... | ![]() |
Ta najbardziej znana zaczyna się jak każda: | ||
(...) "Dawno, dawno temu w Trzęsaczu mieszkała para kochanków, KaĄko - syn rybaka i Ewa - córka komornicy. Pewnego dnia KaĄko wyruszył na wojnę. Walczył dzielnie, jednak zginął na morzu. Ewie z żalu za ukochanym serce pękło. Pochowano ją na przykościelnym cmentarzu. Od tamtej pory duch KaĄka zaklęty w morskie fale przybywa do wybrzeża Trzęsacza, aby połączyć się z Ewą. W ten sposób zakochani mogą być razem. (...)"
W innej legendzie opowiadano:
"Działo się to dawno, dawno temu, kiedy ziemie nad Bałtykiem zamieszkiwane były wciąż przez ludy pogańskie. Mieszkańcy trudnili się połowem ryb i rolnictwem. Upraszając sobie łaskę u władcy wód - wracali z połowów z pełnymi sieciami ryb, które zapewniały byt całym rodzinom. W błękitnej toni żyły również piękne syreny, które zamiast nóg miały rybi ogon pokryty srebrzystymi łuskami. Ludzie nazywali je Zielenicami. Czasem wypływały na powierzchnię i dało się wtedy słyszeć ich piękny śpiew. Mieszkańcy wioski traktowali syreny ze szczególnym szacunkiem i podziwem. Czasem zdarzało się, że Zielenica zaplątała się w sieci rybackie. Wtedy rybacy ostrożnie uwalniali syrenę i pozwalali jej odpłynąć. Kiedy na Pomorze dotarła chrystianizacja w okolicy zaczęły powstawać kościoły. Mieszkańcy byli nawracani na nową wiarę, a autorytet nowych władz religijnych rósł w siłę wraz z upływem lat. Stwierdzono, że Zielenice, tak jak i reszta mieszkańców Pomorza nie powinny być pogankami. Wydano polecenie, aby każdą zaplątaną w sieci syrenę natychmiast przynosić do kościoła. Kiedy kolejna syrena wpadła w sieci rybackie, rybacy przestrzegając poleceń kapłanów, wyłowili Zielenicę i zawieĄli ją na brzeg. Następnie zanieśli do kościoła. Zielenica została ochrzczona. Zamknięto ją na noc w kościele. Na nic zdały się błagania i płacz pięknej syreny. Syrena jednak, jako stworzenie morskie nie potrafiła żyć na lądzie i z godziny na godzinę opadała z sił. Przejęci zdarzeniem mieszkańcy wioski wyruszyli po zmierzchu do kościoła i siekierami rozbili drzwi. Było jednak już za póĄno. Z tęsknoty za morzem Zielenica zmarła. Została pochowana na przykościelnym cmentarzu. Gdy o całym zdarzeniu dowiedział się władca mórz - Pluskon - rozkazał Bałtykowi i jego falom tak długo bić o brzeg i zabierać go po trochu aż do momentu odzyskania ciała Zielenicy. I tak przez lata Bałtyk zabierał ląd kawałek po kawałku, przesuwając brzeg coraz bliżej kościoła aż pochłonął i sam kościół. Drżąca od fal ziemia dała nazwę wiosce - Trzęsacz. Ciało Zielenicy zostało odzyskane, jednak Zielenice zamilkły na zawsze i ich śpiewu nikt już nie słyszał, a gniew Bałtyku nie minął i do dziś podmywa ruiny kościoła. Źródło: "Zachodniopomorskie legendy i dzieje" - W. Mechło; Wyd. RAPT Opowiadano również o zdarzeniu związanym z osunięciem się pierwszej ściany. Wtedy to o zachodzie Słońca, z morza poczęły wyłaniać się cienie trzymających się za ręce kochanków. Ci, którzy to widzieli, przestraszeni opowiedzieli innym. Zaczęto unikać tego miejsca, bo znana była opowieść o mieszkających tu staruszkach. Ludmiła i Błażej bardzo się kochali. Przeżyli ze sobą całe życie. Opowiadano, że w czasie połowu ryb Błażej został napadnięty, a jego ciało wyrzucono do morza. Ludmiła przed śmiercią błagała rodzinę, by jej ciało spoczęło przy mężu w morzu. Gdy zmarła nie uszanowano jej woli i pochowano za kościołem. Wtedy sztormowe fale zaczęły pochłaniać ląd a póĄniej ściany świątyni. Z morza, dobiegało wołanie Błażeja. (...) Jeszcze inna opowieść o przyczynie ogromnych fal zabierających brzeg w Trzęsaczu:
"(...) Dawno, dawno temu w okolicach Trzęsacza leżała ziemia potężnego Thora, staronordyckiego boga piorunów i burz. Bóg ten został wyparty przez chrześcijańską wiarę lecz, nie zapomniał o swojej ziemi. Co roku przeciw krajowi, z którego go usunięto, Thor wysyła posłańców na brzeg niszcząc go przypływami morza, posyła burze, ogromne fale, błyskawice i grzmoty. (...)" |